LICEUM OGÓLNOKSZTAŁCĄCE IM. POWSTAŃCÓW ŚLĄSKICH
W BIERUNIU

Grupa Teatralna Fantom

Skąd wzięło się Twoje zainteresowanie teatrem?
Kuba Łasicki: Wszystko zaczęło się w pierwszej klasie gimnazjum. Zostałem przydzielony do klasy teatralnej bez mojej aprobaty. Planowałem na początku nawet przepisać się do innej klasy, ponieważ po podstawówce uważałem się za typowego „matematyka”. Planów swoich jednak nie zrealizowałem, ponieważ dowiedziałem się od osób starszych ode mnie, które ukończyły klasę teatralną, że bycie w tej klasie to bardzo ciekawe przeżycie.

Po prostu okazja do poszerzenia horyzontów i nauczenia się wypowiadania. Skończywszy podstawówkę byłem dosyć nieśmiałym chłopcem i stwierdziłem, że taka umiejętność może mi się przydać. Któregoś dnia pierwszej klasy gimnazjum moja obecna pani reżyser, a wtedy wychowawczyni i nauczycielka z polskiego zachęciła mnie do przyjścia na pozalekcyjne zajęcia z teatru prowadzone przez nią. Na początku działałem w sumie tylko jako osoba techniczna lecz w drugiej klasie już spróbowałem swoich sił jako aktor i po dziś dzień nie żałuję tego kroku.
Ola Jakimiec: Myślę, że odkąd pamiętam interesowałam się teatrem. Chętnie zgłaszałam się do udziału w przedstawieniach szkolnych, uwielbiałam jeździć na spektakle o różnej tematyce. Dla mnie teatr jest wspaniałą formą przekazania pewnych historii, emocji widzowi. Pozwala rozwijać swoją kreatywność oraz pewność siebie.
Damian Smolorz: Hobby, jakim niewątpliwie jest teatr rozwijał i rozwija się do dnia dzisiejszego w sposób stopniowy. Zawsze starałem się uczestniczyć w przedstawieniach i akademiach w szkole podstawowej czy tez w gimnazjum. Nie traktowałem tego jako obowiązek ucznia, ale raczej jako formę, która sprawia mi dużo radości i pozwala w pewien sposób kształcić się. Do największego rozwoju tego Hobby doszło gdy trafiłem do naszego liceum. Udział w konkursach: Talenty na Scenę czy też językowe przedstawienia Mish Mash doprowadziły mnie do grupy Fantom. To właśnie tam rozpoczął się rzeczywisty rozwój mojej małej pasji. Teatr od dziecka był dla mnie zawsze czymś szczególnym, przyjemną formą na spędzanie czasu i nauką sztuki aktorskiej, dlatego nie miałem wątpliwości, gdy pojawiła się możliwość gry w Fantomie.
Bartek Sarnowski: Od zawsze lubiłem występować w przedstawieniach szkolnych, a nawet w przedszkolu. W gimnazjum zostałem poproszony przez moją ówczesną polonistkę panią Joannę Lorenc o udział w jej spektaklu. Zgodziłem sie i tak zaczęła sie moja przygoda.

 

Czy łączycie swoją przyszłość z aktorstwem?
Kuba: Owszem, ale raczej jako plan B. Obecnie planuję skończyć studia na politechnice, prawdopodobnie budownictwo. Jeżeli tylko wystarczy mi czasu i chęci na rozpoczęcie po tych studiach szkoły aktorskiej to pewnie w dalszej przyszłości stanę jeszcze na deskach sceny.
Ola: Nie. Myślę, że raczej jest to dla mnie ciekawa forma spędzania czasu. Jest to dla mnie ważne. Sprawia mi przyjemność granie dla innych, spotykanie się na próbach, spędzanie wspólnego czasu. Jednak nie wiążę z tym swojej przyszłości.
Damian: Niestety swojej przyszłości nie wiążę z aktorstwem jako sposobu na życie i pracę, jednak mogę się przyznać, że planuję w dalszym ciągu hobbystycznie rozwijać swoją pasję i dalej ją kultywować, ponieważ dostarcza ona niesamowicie duża ilość frajdy i satysfakcji.
Joanna: Chciałabym w przyszłości występować na deskach teatru. Jednak szkoła aktorska to orzech trudny do zgryzienia, a praca aktora wymaga wielu poświęceń. Wiem, że gdy pójdę na studia,
będzie mi bardzo brakowało prób, przygotowań do spektaklu i ludzi, z którymi pracowałam nad różnymi przedstawieniami.
Bartek: Myślę, że nie ponieważ w tych czasach utrzymanie się z pensji aktora teatralnego jest bardzo trudne. Jest wielu chętnych do tego zawodu, a miejsc jest naprawdę niewiele. Dochodzą do tego wysokie wymagania podczas rekrutacji na studia. Wymagany jest śpiew, a ja z pewnością nie jestem stworzony do tego typu rzeczy i przeraża mnie myśl o tym, ze musiałbym śpiewać.

Jak uważasz, która twoja rola była najlepsza? Dlaczego?
Kuba: Jest to trudne do określenia, ponieważ wcielałem się w bardzo rózne postacie zaczynając od płaczliwego, wiecznie przygnębionego Albina ze „Ślubów Panieńskich” przechodząc przez cwanego i dosyć infantylnego alkoholika Sganarella z „Lekarza Mimo Woli”, kończąc na wiecznie rozbawionym, bezrobotnym Staszku z „Mayday”. Jednak jeśli musiałbym wybierać, to dla mnie najlepszą rolą był Staszek ze względu na swoją zabawność oraz ze względu na całe przedstawienie, które jak dla mnie było na wyższym poziomie niż nasze poprzednie.
Ola: Nie było ich zbyt wiele, ale myślę, że rola inspektor Kraszewskiej była najlepszą z moich ról. Była to rola dzięki, której ludzie się śmiali, a jeśli moja rola kogoś uszczęśliwiła, to mnie tym bardziej. Wcielenie się w ta postać było dla mnie najważniejsze, ponieważ musiałam przełamać swoją niepewność. Jestem osobą odważną, ale pojawiła się scena, w której czułam się skrępowana. Jednak próby oraz ćwiczenie w domu pomogły mi wyjść z mojej bezpiecznej strefy.
Damian: W moim przypadku nie mam zbytnio wielkiego pola manewru jeśli chodzi o wybór, ponieważ była to moja druga okazja do gry w sztuce przygotowanej przez Fantom., jednak mogę powiedzieć, że tegoroczna rola Inspektora Malczewskiego w „Mayday-u” z pewnością będzie przeze mnie długo zapamiętana. Poświęciłem sporą ilość czasu na kreowanie mojego bohatera, a końcowy efekt był dla mnie niezwykle satysfakcjonujący. Z kolei pierwszy angaż w roli Władysława Armaty w sztuce „Ożenek” był dla mnie tym pierwszym- pionierskim, dlatego też pozostawił wiele sentymentów i miłych wspomnień.
Asia: Wydaje mi się, że najlepszą moją rolą była właśnie rola Marii w spektaklu “Mayday”. Czułam się w niej najpewniej, nie wiem czy to z powodu mojego małego już doświadczenia, czy dlatego że spektakl był bardziej współczesny niż nasze poprzednie sztuki. Moja postać musiała zmierzyć się z różnymi wybrykami i kłamstwami głównie swojego męża. Spektakl był pełen humoru, publiczność bardzo często reagowała głośnym śmiechem co oczywiście pokazuje nam, że praca włożona w przedstawienie dała taki efekt jaki powinna dać.
Bartek: Myślę, ze najlepszą rolą w mojej „karierze” była postać w spektaklu „Gwałtu, co się dzieje?!”.Bardzo dobrze wczułem się w mężczyznę przebranego za kobietę i odczułem bardzo pozytywny odbiór przez publiczność, która można powiedzieć „dodawała mi skrzydeł” i dałem z siebie więcej niż się po sobie spodziewałem.

Kto jest twoim autorytetem aktorskim? Reżyserskim?
Kuba: Zarówno Maciek jak i Jerzy Stuhr oraz Cezary Pazura, przez znakomite role w starych, dobrych, polskich komediach, które do dziś mnie bawią.
Ola: Myślę, że nie mam konkretnej osoby, którą bym uważała za autorytet aktorski. Jest wielu artystów, których cenię. Jak się tak zastanowię to z polskich aktorów, aktorek są to Danuta Stenka, Tomasz Karolak oraz Dorota Kolak. Bardzo lubię oglądać ich grę aktorską.
Damian: Na to pytanie mógłbym długo odpowiadać, ponieważ staram się w każdej podpatrzonej roli, a co za tym idzie grze aktorskiej wyłapać najlepsze momenty, które z pewnością ułatwiają potem kreowanie swoich roli. Jednak jeśli chodzi o szczególne persony, które uważam za swoiste autorytety należałoby wspomnieć o klasyku polskiego kina komediowego i nie tylko mam tutaj na uwadze postać Janusza Gajosa. Drugim aktorem, który szczególnie przypadł mi do gustu jest często niedoceniany na polskim rynku filmowym Jacek Braciak. Do trójki moich ulubieńców chciałbym dodać również Marcina Dorocińskiego- aktora który z każdego swojego angażu tworzy coś niezwykłego.

Czy oprócz teatru masz inne pasje? Jakie?
Kuba: Obecnie nie, jestem w klasie maturalnej i największy nacisk kładę na naukę, a resztę wolnych chwil zostawiam na spotkania z przyjaciółmi. Gdy byłem młodszy sporo grałem w piłkę nożną, a obecnie, sporadycznie zdarza mi się pisać wiersze.
Ola: Jestem osobą ciekawą świata, że tak powiem. Lubię uczyć się i doświadczać nowych rzeczy. Interesuje się wieloma rzeczami, jak na przykład śpiewaniem lub czytaniem książek. Przez pewien okres czasu trenowałam strzelectwo sportowe. Od zawsze jestem związana ze sportem w przeróżnej postaci.
Asia: Oprócz teatru interesuję się fotografią. W wolnej chwili lubię wyjść na świeże powietrze i szukać ciekawych kadrów. W szczególności lubię fotografować dzieci lub krajobrazy. W przyszłości chciałabym ukończyć jakieś ciekawe kursy fotograficzne i dorabiać poprzez robienie zdjęć.

Co stanowi dla Ciebie największą trudność przed występem na scenie?
Kuba: Stres przed tym, że czegoś zapomnę. Nie mam tutaj na myśli tekstu, bo po kilku latach, tak samo jak reszta zespołu potrafię już improwizować. Zawsze boję się, że zapomnę jakiegoś kluczowego rekwizytu, bez którego spektakl może nawet stracić sens.
Ola: Wejście na scenę mnie nie przeraża. Raczej boję się odbioru mojej roli przez widzów. Jeśli jest to komedia, to czy będę potrafiła tak zagrać by ich rozśmieszyć lub czy pozytywnie ocenią moją grę aktorską? To stanowi dla mnie najgorszą trudność przed wejściem na scenę.
Damian: Z pewnością jak każdy amator teatru, ale również zawodowiec w dużej mierze zwracam uwagę na odbiór mojej gry u odbiorcy. Podstawą dobrze wykonanego roli teatralnej jest dla mnie pozytywna opinia widza. W przypadku komedii granych na scenie jest o tyle łatwiej, że jesteśmy w stanie ocenić nasz odbiór u widzów na podstawie śmiechu lub też czego wolałbym unikać jego braku. Dlatego największe obawy związane są z odbiorem przekazu u widzów.
Asia: Największą trudnością jest dla mnie czekanie. Przed spektaklem siedzę za kulisami i myślę nad swoją rolą, staram się wtedy skupić i nie rozmawiać za dużo z innymi. Zawsze zżera mnie trema przed pierwszym wejściem na scenę, natomiast później idzie już lekko. Lubię stać na scenie i nie sprawia mi to większych problemów.
Bartek: Często grywam w spektaklach mających charakter komediowy. Myślę, że największa trudność spotykająca mnie, to stres przed tym, że publiczność nie zrozumie żartu lub zwyczajnie nie będzie on dla nich śmieszny. Nasze spektakle gramy na próbach kilkadziesiąt razy i żarty w nich zawarte są już bardzo „oklepane”, stąd ta myśl. Jednak nie zdarzyło mi się jeszcze spotkać z negatywnym odbiorem sztuki.

Ile czasu poświęciłeś na przygotowanie się do roli w Mayday?
Kuba: Do przedstawienia licząc od momentu kiedy zaczęliśmy robić próby, nie biorąc pod uwagę przerabiania tekstu na współczesny, dostosowany do liczby aktorów oraz ich wieku (bo czasem bywał troszkę za bardzo wyuzdany) przygotowywaliśmy się od około października. Przeznaczałem na to średnio około 2,3 godzin podczas próby i godzinkę powtarzania tekstu w niektóre weekendy.
Ola: Roli w Mayday poświęciłam dość dużo czasu. Pomijając same próby na scenie, do tego dochodziło uczenie się tekstu. Potem granie w domu przed lustrem, ćwiczenie gestów, mimiki twarzy. Niektóre momenty w mojej roli sprawiały mi trudność i musiałam ćwiczyć więcej, ale nie nad podstawowymi rzeczami takimi jak tekst, a raczej nad pewnością siebie. Nad takim otwarciem się w swojej roli.
Damian: Bezpośrednim przygotowaniem były z pewnością cotygodniowe próby, które weryfikowały poziom gry. Niewątpliwie ważnym momentem podczas przygotowań była nauka tekstu, którego w tej sztuce nie brakowało. Ćwiczenia przed lustrem na przykład gestykulacji i mimiki również miały duży wpływ na tworzenie postaci wspomnianego już wcześniej Inspektora Malczewskiego. Duży wpływ na kreację mojej roli miał również obejrzany oryginał sztuki granej w Teatrze Wyspiańskiego w Katowicach. Z pewnością możliwość podpatrzenia na żywo zawodowców pomogła w przygotowaniach.
Asia: Długo nie miałam pomysłu na swoją postać. Owszem na próbach dostawałam różne wskazówki, które miały mnie w jakiś sposób nakierować, ale pamiętam, że w domu dużo nad tym rozmyślałam jak rozegrać pewne sceny. Zdarzało mi się też podpytywać bliskich co sądzą o moich koncepcjach. W zasadzie przygotowania trwają nadal bo po każdym spektaklu przychodzą mi do głowy jakieś nowe pomysły. Z próby na próbę staram się bardziej dopracować moją postać i wgłębić się w jej szczegóły.
Bartek: Osobiście mam taki „system”, że nie uczę się swojej roli na pamięć w domu, jedynie przypominam sobie co graliśmy ostatnio lub czytam kolejne sceny, co zajmuje mi niewiele czasu. Cały scenariusz zapamiętuje jedynie z prób, których mamy kilka godzin w tygodniu.

W jak wielu sztukach grałeś /aś, które najlepiej wspominasz?
Kuba: Nie licząc około 10, 15 minutowych kabaretów czy krótkich przedstawień na konkursy to grałem w sumie, w pięciu około godzinnych przedstawieniach. Każde przedstawienie pamiętam inaczej, bo każde się różniło, uważam jednak że Mayday pozostanie
w mojej pamięci na bardzo długi czas.
Ola: W Fantomie jestem dopiero drugi rok, więc Mayday to moja druga sztuka. I myślę, że właśnie ten spektakl wspominam najlepiej. Widownia zawsze była duża, ale tym razem wychodząc na scenę doznałam szoku ( ponieważ wcześniej nie podglądałam ile osób przyszło). Ilość zajętych miejsc była bardzo duża. Po spektaklu rozmowy z tymi osobami i tyle ciepłych słów. To uskrzydla.
Asia: Moja pasja do teatru zgłębiła się dopiero w gimnazjum kiedy trafiłam do klasy teatralnej. Wcześniej występowałam tylko na akademiach szkolnych lub w małych teatrzykach. Na “Fantom” uczęszczam już 6 lat. Zagraliśmy wiele wspaniałych spektakli: “Śluby panieńskie”, “Lekarz mimo woli”, “Gwałtu, co się dzieje”, “Ożenek”, “Mayday”. Bardzo dobrze wspominam spektakl “Gwałtu, co się dzieje”, na próbach było dużo śmiechu, zabawy, a efekt był zaskakujący. Poza tym to był naprawdę wspaniały widok zobaczyć moich kolegów, przebranych za kobiety

Jak przygotowałeś, - aś się do roli w Mayday? Czy oglądałeś oryginał?
Kuba: Z całą naszą ekipą byliśmy w teatrze w Katowicach na występie Mayday. Spektakl bardzo dużo wniósł do mojej gry aktorskiej, ponieważ, wcześniej grałem moją postać dosyć jałowo, wręcz nijako. Po przedstawieniu mój pogląd na postać, w którą się wcielałem obrócił się o 180 stopni, ponieważ w końcu miałem jakiś dobry wzór. Kilka elementów dodałem od siebie i obecnie, po premierze jestem z siebie zadowolony.
Ola: Trochę czytałam na temat tej sztuki. Obejrzałam w internecie kilka krótkich fragmentów z innych spektakli , ale myślę, że najwięcej dało zobaczenie Mayday na żywo. Miałam trochę utrudnioną sprawę, ponieważ w pierwotnej wersji obaj komisarze byli mężczyznami, ale uważam, że to mnie tylko zmotywowało do pracy nad swoją rolą.
Asia: Do roli w “Mayday” nie przygotowywałam się jakoś szczególnie. Tekstu uczyłam się na bieżąco podczas rozgrywania scen na próbach ponieważ w domu nie potrafiłam zapamiętać go tak łatwo. Najwięcej czasu spędziłam na kreowaniu mojej postaci. Układałam sobie w głowie różne opcje żeby móc później wybrać najlepszą. Miałam okazję zobaczyć “Mayday” w Teatrze Śląskim. Nie zaskoczył mnie specjalnie aczkolwiek było to ciekawe i przydatne doświadczenie. Muszę przyznać, że dziwnie ogląda się spektakl, który zna się już na pamięć i wie się dokładnie co każda z postaci zaraz powie.
Bartek: Tak, nasza grupa była w teatrze w Katowicach, aby obejrzeć całość sztuki wykonanej przez profesjonalnych aktorów. Osobiście uważam, że aktor grający rolę, którą ja miałem zagrać, średnio przyłożył się do gry co może być spowodowane tym, że gra ją od kilku lat. Sam, z pomocą pani reżyser wykreowałem swoja postać.

Co zyskałeś / aś dzięki teatrowi?
Kuba: Stałem się dużo bardziej odważny, nie boję się przemawiać na forum. Dużo łatwiej jest mi zapamiętywać tekst który się uczę. Poznałem sporo znakomitych osób podzielających moją pasję, ale przede wszystkim odkryłem swoje hobby i rozwinąłem swój talent, którego gdyby nie moja pani reżyser pewnie nigdy bym nie poznał.
Ola: Dzięki teatrowi poznałam wspaniałych ludzi. Wspólny czas, który spędzaliśmy na próbach, pozwolił nawiązać nowe znajomości. Dzięki grze na scenie rozwija się szybkość kreatywnego myślenia, jak i sama kreatywność. Na scenie nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem, wtedy trzeba zagrać tak, aby wszytko tworzyło spójną całość.
Damian: Z pewnością możliwość gry w teatrze pozwoliła rozwinąć moje hobby, które wcześniej nie miało takich możliwości na rozkwit. Gra na scenie dał mi również wiele pewności siebie. Podczas zajęć w Fantomie miałem okazję poznać ludzi z podobnymi zainteresowaniami i zaprzyjaźnić się z nimi. Jednak najważniejszą korzyścią, jaką wyniosłem z mojej przygody z teatrem, jest fakt, że mogę poświęcić swój czas na coś, co lubię robić. Asia: Teatr dał mi dużo pewności siebie, poprawiłam swoją dykcję i zyskałam trochę doświadczenia. Z pewnością pomoże mi to na maturze ustnej, która już niedługo. Chociaż początki były ciężkie to wiem,
że w ciągu tych 6 lat ciężkiej pracy zrobiłam ogromny postęp. Mam nadzieję, że “Mayday” nie był moim ostatnim spektaklem i będzie mnie jeszcze można zobaczyć na deskach teatru.
Bartek: Z pewnością poprawiłem swoją dykcję, zasób słów i jakość swoich wypowiedzi. Czuję, że po tych kilku latach mam większą łatwość wypowiadania się... a może to zasługa dorastania . Poznałem tez wspaniałych ludzi i myślę, że udało nam się stworzyć naprawdę „zgraną paczkę”.    

Co chcesz przekazać swoim młodszym kolegom?
Kuba: Nigdy nie wolno tłumić w sobie chęci do nowego hobby. Uważam, że lepiej stracić czas i czasem trochę pieniędzy na różnego rodzaju sprzęt, niż nie zrobić nic. Ja jako człowiek, który ma jakieś zainteresowania, do dziś żałuję, że nie spróbowałem kilku rzeczy, bo albo się wstydziłem, albo uznałem, że to nie dla mnie. Chciałbyś/Chciałabyś uczyć się języka japońskiego? Dlaczego nie? Idź w ten sam dzień zapisać się na kurs czy kupić podręcznik do tego języka. Co masz do stracenia? Obecnie, po prawie sześciu latach w teatrze nigdy nie powiedziałbym, że stając na scenie traciłem czas. Nigdy nie jest za późno na próbę odmienienia swego życia. Wystarczy chcieć i nie bać się spróbować.
Ola: Jestem pewną siebie, głośną osobą, a miałam problem z krzyknięciem z przerażenia na scenie. Jednak ćwiczenia, postawienie sobie celu i powiedzenie ,,dasz radę!,, spowodowały, że się przełamałam. I to jest właśnie moim zdaniem teatr. To nie tylko granie na scenie, to przełamywanie swoich słabości oraz przekonanie się na co tak na prawdę nas stać.
Asia: Jeśli ktoś dostanie kiedyś okazję wystąpienia w jakimś ciekawym spektaklu, niech się nie waha tylko próbuje! Ja nigdy nie będę żałować tych wielu godzin spędzonych na próbach chociaż początkowo miałam wiele wątpliwości. Na koniec chciałabym jeszcze podziękować wspaniałej Pani reżyser, a zarazem mojej byłej wychowawczyni, bez której mój sukces, bo te wszystkie spektakle są jakimś moim, małym sukcesem, nie miałby prawa bytu. Były ciężkie chwile, sprzeczki, ale tych dobrych chwil było dużo, dużo więcej dlatego dziękuję Pani Joannie Lorenc, dzięki której tak bardzo się rozwinęłam i dzisiaj mogę powiedzieć, że uwielbiam grać w teatrze.
Bartek: Chciałbym tylko powiedzieć, że zawsze warto podejmować ryzyko, jeśli nie ma sie nic do stracenia. Sam początkowo byłem sceptycznie nastawiony do tego wszystkiego. Przerażała mnie ilość godzin na próbach i jak początkowo myślałem straconego czasu. Teraz widzę, że było warto. Każdy powinien mieć coś co daje mu przyjemność, a nie siedzieć całymi dniami w domu, przeglądając bezsensownie strony internetowe. Uczniowie powinni znaleźć odskocznię od szkoły i nauki, nie można przecież uczyć się całymi dniami:D Korzystając z okazji, chciałbym też podziękować naszej pani reżyser – Joannie Lorenc, wszystkim przyjaciołom zza kulis, każdemu który mnie wspierał, kiedy miałem dość, wracając po 4 godzinach próby, jak i publiczności od której dostawałem gratulacje i same miłe słowa, które tylko podnoszą na duchu i motywują do dalszej pracy.